Alpy, Zurych – Wenecja 2007, Dzień 4Autor: administratorDnia 4ego wstaliśmy około godziny 9.30 i od razu przystąpiliśmy do szybciutkiego pakowania rzeczy by czem prędzej pożegnać ponurego rodaka i wyruszyć w dalszą drogę. Pogoda była już całkiem stabilna i w niepamięć poszły deszcze i wiatry sprzed 2 dni, kiedy to marzliśmy przemoczeni na podjeździe do Andermatt. Od rana świeciło słońce, a na niebie tylko niekiedy gościły nieliczne, zupełnie niegroźne, białe chmury. Tego dnia czekał nas ogromny podjazd na przełęcz Sen Bernardino Pass (2065 m.n.p.m.). Przełęcz, którą mieliśmy tego dnia zdobyć nie była najwyższa, ani nawet druga, co do wysokości na tym wyjeździe, jednak podjazd na nią rozpoczynał się z bardzo małej wysokości z miasteczka Belinzzona położonego na wysokości ok. 300 m.n.p.m. Czekało na nas, zatem około 1800 metrów przewyższenia (tu znajduje się przekrój podjazdu na tę przełęcz http://www.bertevers.nl/Profielen/Passo%20del%20San%20Bernardino%20(Lostallo).gif ) Z miejscowości Biasca mieliśmy 25 kilometrów lekkiego zjazdu do Belllinzona’y, w której spożyliśmy obfite śniadanie i nieświadomi jeszcze tego co nas czeka, z rogalami od ucha do ucha ruszyliśmy kiele godziny 13tej w stronę przełęczy. Po około 20tu kilometrach dojechaliśmy do miejscowości Lostallo, w której droga odczuwalnie się spiętrzyła. Tego dnia po raz pierwszy odczuliśmy na własnych skórach, że jak za ciepło to też nie fajnie jest. Temperatura oscylowała w okolicach 37 stopni w słońcu, a ten ząbek czesany podjazd nijak nie chciał się skończyć. O godzinie 17.30, po pokonaniu setek tysięcy serpentyn oraz ostro już podmęczeni wjechaliśmy, żywo uradowani do miejscowości San Bernardino. Nasza radość zgasła jednak niczym entuzjazm w oczach elektoratu Pis po dwóch latach nieudolnych rządów tychże śmiesznych ludków, gdy dowiedzieliśmy się, że miasteczko znajduje się na wysokości 1608miu m.n.p.m. Okazało się bowiem, że na dobry dnia kuniec czeka nas jeszcze 468 metrów przewyższenia na odcinku jakiś 10-11tu kilometrów. Ku pokrzepieniu serc oraz żołądków spożyliśmy po solidnej jajecznicy z giętą i około godziny 19tej z minutami rozpoczęliśmy pedałowanie pod górkę w celu złamania tego podłego garba, na którego podjazd dawał nam w kość przez cały dzień. Wstępny plan był taki, że przekimamy się pod namiotem na przełęczy, jednak z racji tego, że temperatura z każdą minutą dramatycznie spadała, zrezygnowaliśmy z tego pomysłu ( na przełęczy kiedy ją osiągnęliśmy było około 10ciu stopni, a była to godzina 20.30 ). Większość tej części podjazdu na San Bernardino Pass, pokonaliśmy już w cieniu gór, słońce oświetlało tylko wyższe partie skał, co tworzyło niesamowity i malowniczy efekt. Z przełęczy w dół jechaliśmy świetnym – technicznym odcinkiem, na początku było trochę prostych pozwalających uzyskać spore prędkości, a następnie bardzo dużo serpentyn z nawrotami o 180 stopni. Z przełęczy zjechaliśmy w okolice najbliższej wioski około 21szej i od razu zaczęliśmy rozglądać się za miejscem do spania. W miejscu , w którym się zatrzymaliśmy stały segmentowe baraki robotników ( remontowany był odcinek drogi ). Tu przeżyliśmy kolejny szok kulturowy, ponieważ był to piątkowy wieczór, w barakach nie było ani jednego człowieka, a stały one otwarte, bez żadnej opieki i ochrony !!! ( w kaczogrodzie rzecz raczej niewyobrażalna ). Wraz z Glizdą po szybkiej naradzie postanowiliśmy skorzystać szybciutko z pryszniców w tych barakach ( po raz pierwszy na wyjeździe J !! ). Po orzeźwiającej, szybciutkiej kąpieli ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś miejsca do spania. Udało nam się przez przypadek znaleźdź jednostkę wojskową, w której nie mogliśmy się zatrzymać z racji cywilnego naszego statusu, jednak dwóch miłych trepów dostało przepustki i pomogli nam załatwić nocleg w stodole u pobliskiego chłopa – Hansa. Tę noc spędziliśmy śpiąc na mięciutkim sianku. Rankiem czekała na nas niespodziewajaka, ale o tym już w następnym wpisie… Tego dnia śmy zrobili 78 kilometrów, głownie pod górę (sic.) w niosłabym upale.
Ten wpis został stworzony dnia 2007-09-03, poniedziałek i umieszczony w kategorii Red Hot Chilli Biker'z. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis poprzez RSS RSS 2.0. Możesz przejść do końca i pozostawić komentarz. Pinging jest zablokowany. Wpisz komentarzMusisz być zalogowany, aby pozostawić komentarz. |
StronyKategorie tematyczne
|



